Trawiaste królestwo
Jednym z najważniejszych turniejów poprzedzających londyński Wimbledon jest turniej rangi ATP 500 rozgrywany w niemieckim Halle. Nie ma on zbyt bogatej historii – zapoczątkowany w 1993 roku turniej na przestrzeni lat zyskał miano uwielbianego zarówno przez zawodników jak i kibiców. Powód? Nieprawdopodobne umiejscowienie w samym środku naturalnego ekosystemu, gdzie zieleń odgrywa pierwszorzędną rolę. Niektórzy tenisiści określają to miejsce jako medytacyjne i niezwykle pokojowe. Sami zainteresowani pojawiają się tutaj z wielką przyjemnością – nie ma w tourze drugiego takiego miejsca, gdzie odległość hotelu dla zawodników od kortów to kwestia krótkiego spacerku.

Terra Wortmann Open zapisało się na kartach historii jako drugi dom Rogera Federera – w tym miejscu szwajcarski maestro triumfował aż 10-krotnie. My również odnosiliśmy tutaj niemałe sukcesy – dwukrotnie w turnieju deblowym zwyciężał Łukasz Kubot, zaś królem niemieckiej trawy w 2022 roku został Hubert Hurkacz. I to właśnie wrocławianin stał się przyczynkiem naszych wyjazdów do Halle. Od kilku lat w porozumieniu z Hubim organizujemy wyjazdy dla najlepszych młodych zawodników, którzy triumfowali w trakcie czerwcowego turnieju Hubi Cup. W tym roku kontuzja uniemożliwiła Hubiemu start w zawodach, jednak pojawił się na miejscu i spotkał z nami, opowiadając o tenisie, robiąc zdjęcia i rozdając autografy zwycięzcom turnieju jego imienia.

Najlepsi w Halle
W tym roku pojawiliśmy się tam dwoma grupami – kolejna to już zwycięzcy poszczególnych kategorii ligi Relaksmisja Tennis League, którzy w nagrodę pojawili się na legendarnej 500-tce. Warto walczyć o najwyższe cele – za rok zamieniamy Halle na Wimbledon! Z Krakowskimi mistrzami przylecieliśmy na cztery dni, z czego dwa w całości wypełnił nam czas na trawiastych kortach turnieju Halle Open. Lepiej się nie dało zacząć – po wejściu na teren turnieju udaliśmy się w stronę licznie zgromadzonego tłumu, którego entuzjazm bił od wchodzącego właśnie na trening Jannika Sinnera.

Na wyciągnięcie ręki obserwowaliśmy w akcji najlepszego tenisistę świata – po raz kolejny przekonaliśmy się, że sesje treningowe to koneserska uczta dla każdego fana tenisa. Ma to też swoje uzasadnienie, dlaczego często wybieramy pierwsze rundy turniejów tenisowych. Jest to najlepszy moment w którym obecni są wszyscy bądź większość tenisistów zgłoszonych do zawodów, dzięki czemu istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że zobaczymy ich właśnie w sesji treningowej lub złapiemy na selfiaczka.

Główna arena – OWL Arena – to monumentalny obiekt mogący pomieścić blisko 13 tysięcy ludzi. Niemiecka publika – dość powściągliwa w kibicowaniu, włączała piąty bieg, gdy na kortach pojawiał się tutejszy ulubieniec Alexander Zverev. To jego mecze przyciągały największą widownię, zaś atmosfera bywała mocno elektryzująca. Zostając jeszcze chwilę przy głównej arenie – highlightem całego wydarzenia okazała się chyba największa niespodzianka tego roku, czyli zwycięstwo Bublika nad wspomnianym Sinnerem. Kazach za każdym razem porywa tłumy swoimi niekonwencjonalnymi zagraniami i obyciem – podobnie było i tym razem.
Kameralny atmosfera, rozmach organizacyjny
Mecz, który zapamiętamy na długo to przede wszystkim potyczka Flavio Cobolliego z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem. Panowie grali na drugim co do wielkości korcie z wyjątkową, kameralną atmosferą, dając nam niezapomniany, blisko 3-godzinny bój, z którego zwycięsko wyszedł późniejszy ćwierćfinalista Wimbledonu. Jakie atrakcje czekały na nas na miejscu? Na wyróżnienie doskonale zaopatrzona strefa gastronomiczna, gdzie najlepiej wypadły krewetki w każdej postaci i obowiązkowy krem z truskawkami.

Gigantyczna strefa Tennis Point, czyli największego sklepu tenisowego w Niemczech to już raj dla gadżeciarzy. Na miejscu mogliśmy zaopatrzyć się w turniejowe pamiątki czy skompletować outfity w których grają najlepsi zawodnicy w tourze. Nie małym zainteresowaniem cieszył się pomiar prędkości serwisu – nasi pokazali klasę wykręcając imponujące wyniki. Zmagania na kortach zakończyliśmy wspólnym, obowiązkowym zdjęciem na alei imienia Rogera Federera.

Nieprawdopodobne, zacięte mecze drugiego dnia, zwycięstwo Bublika nad Sinnerem, kameralna lokalizacja pełna zieleni, unoszący się w powietrzu duch Rogera, szał na meczach Zvereva oraz piękna panorama na całe miasto Bielefeld – wróciliśmy przepełnieni zieloną miłością do tenisa. Przy strategii biletowej Wimbledonu Halle to najlepsza opcja, aby zobaczyć wielki tenis na trawie. Musimy tam wrócić! czerwcowd


