Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

US OPEN

Przełom sierpnia i września… Za oknem pięknie, ale niechętnie chodzicie na spacery. W pracy siedzicie niecierpliwi, z podkrążonymi oczami, nad kawą.. Patrzycie nerwowo na zegarki odejmując od wschodnio-europejskiego czasu 6 godzin. Tak, już 5 po południu! Na największą na świecie arenę tenisową – Stadion im Artura Asha wychodzą już Wasi idole – gwiazdy światowego tenisa. Szybko wracacie wiec do domu, zasiadacie wygodnie na sofie, odgrzewacie w pospiechu obiad, włączacie Eurosport i przed telewizorem próbujecie wytrwać do godziny 5 nad ranem… Można tak… A można…pojechać z nami do Nowego Jorku i zobaczyć US Open na żywo!

Otwarte Mistrzostwa Stanów Zjednoczonych nie tylko zamykają tenisowy cykl turniejów rozgrywanych w Ameryce ale i cały rok Wielkich Szlemów. Tenisowy świat zjeżdża więc w okolice Nowego Jorku by zobaczyć na żywo największe gwiazdy cyklu, które pragną potwierdzić swoją dominację na kortach w mijającym roku. Piękna pogoda przełomu sierpnia i września, uśmiechnięci Amerykanie, znający się na tenisie jak mało kto i bezgranicznie w nim zakochani sprawiają, że US Open jest wyjątkowy. Chcecie zobaczyć jak wygląda tenisowe święto „Made in USA”? Podpowiadamy jak to zrobić.

Aby z Europy dostać się na pierwszą edycję turnieju w 1881r trzeba było płynąć statkiem ponad tydzień. Teraz transatlantycką trasę można pokonać w kilka godzin. Najłatwiejszym rozwiązaniem jest bezpośredni lot z Warszawy do Nowego Jorku. LOT lata prawie codziennie, podróż trwa 9 godzin. W związku z tym, że turniej zaczyna się w okresie wakacyjnym to nie możemy liczyć na specjalne promocje na przeloty – na lot w obie strony trzeba przeznaczyć ok 2500-3500zł. Z wizą nie powinno być już problemu, jeśli odpowiednio udokumentujemy podróż (rezerwacja hotelu, bilety na mecze) to w ambasadzie USA wizę powinniśmy dostać z uśmiechem.

Nowy Jork to jedno z najlepiej przygotowanych na najazd turystów miast świata. Pamiętajcie jednak, że są wakacje – miejsca w najlepszych hotelach szybko się kończą. My najczęściej nocujemy na Brooklynie. Blisko stąd na Manhattan, a jest znacznie mniej tłoczno i taniej niż w ścisłym centrum miasta. Brooklyn to też mnóstwo knajpek, restauracji, klubów nocnych do potańczenia (w końcu Nowy Jork to miasto, które nigdy nie śpi). Znajdziemy tu też kilka uroczych parków, w których prawie zawsze jest miejsce na korty tenisowe. Te publiczne, a więc „darmowe”, ale tylko dla posiadaczy specjalnych kart. Opłaca się je mieć gdy jest się w mieście dłużej – kosztują tylko 100 USD na sezon. Jednorazowe wejście na kort to 15 USD, ale nie można tego opłacić u „kortowego” bo takowego nie ma, a tylko w 3 miejscach w mieście w określonych porach! Granie jest więc tanie lecz trochę skomplikowane.

Nowy Jork ma jedną z najlepiej rozwiniętych sieci podziemnych pociągów. Metro – Subway, a nie jak w Anglii Underground – dojeżdża wszędzie! Linia, która najbardziej nas interesuje to Nr7 łącząca Times Sq z Flushing. Turniej rozgrywany jest na kortach twardych obiektu USTA Billie Jean King National Tennis Center w parku Flushing Meadows-Corona Park w dzielnicy Queens właśnie przy Flushing Medows. Jedzie się tam w ok 40 min z Manhattanu, a więc z Brooklynu w pół godziny. Dla bardziej leniwych polecamy taxi – jedzie się ok 45 min, a koszt to ok 30 USD plus napiwek. Sam turniej jest wyjątkowy – jak to w Ameryce wszystko musi być NAJ – a więc i największa arena i najwięcej kasy do wygrania. Nas cieszą sklepy – jest ich najwięcej ze wszystkich szlemów, można kupić i zegarki i ciuchy wiadomych marek.

Oglądanie tenisa warto jednak na chwile przerwać – szczególnie gdy uświadomimy sobie, że Nowy Jork to nie tylko stolica mody, sportu ale i kultury, finansów czy turystycznych perełek. Rowerem więc przejeżdżamy przez Central Park (gdzie warto odbyć partyjkę tenisa w Central Park Tennis Club na jednym z 20 kortów z czarną mączką) by odwiedzić muzea Guggenheima i Moma a następnie przespacerować się przez Piątą Aleję pod Empire State Building do Wall Street na samo południe Manhattanu. Tu postawiono robiące niesamowicie mocne wrażenie 9/11 Memorial – budowle upamiętniające zamachy z 2001 roku. Wycieczkę – warto zakończyć rejsem po zatoce, skąd nie tylko widać najlepiej dumną Statuę Wolności ale i całą panoramę drapaczy chmur.

Poczytaj sobie...

Relacje z wyjazdów

Australian Open

Australian Open to turniej, w którym wszyscy zawodnicy grają z uśmiechem. Są wypoczęci bo właśnie skończyli wakacje, można powiedzieć, że od tego turnieju zaczyna się cała zabawa – zbieranie punktów potrzebnych do londyńskich i singapurskich turniejów, które lada dzień się rozpoczną. Tenisiści grają więc na luzie, każdy sprawdza swoją formę i bada dyspozycje przeciwników. Zazwyczaj tu nie myśli się o kontuzjach (bo przecież było tyle czasu na ich wyleczenie), można więc zająć się grą i rozpieszczaniem fanów.

Relacje z wyjazdów

ROLAND GARROS

Roland Garros, bo oczywiście o nim mowa, jak co roku wieńczy sezon na kortach ceglanych, przyciągając rzesze fanów i napawając dumą wszystkich Francuzów. W 2018 byliśmy tam osobiście. 17-osobowa grupa fanów z Krakowa, Warszawy i Wrocławia. Na paryskich kortach spędziliśmy 2 pełne dni. Kibicowaliśmy Hubertowi Hurkaczowi, który zmierzył się z Marinem Cilic’em na głównym stadionie Philippe-Chatrier, a także Idze Świątek z pierwszych rzędów kortu nr 15.

Relacje z wyjazdów

US OPEN

Otwarte Mistrzostwa Stanów Zjednoczonych nie tylko zamykają tenisowy cykl turniejów rozgrywanych w Ameryce ale i cały rok Wielkich Szlemów. Tenisowy świat zjeżdża więc w okolice Nowego Jorku by zobaczyć na żywo największe gwiazdy cyklu, które pragną potwierdzić swoją dominację na kortach w mijającym roku.

Polecamy wyjazd:

Wyjazd tenisowy na US Open - Oglądamy WIelkiego Szlema na żywo

Tydzień z wielkim tenisem na żywo na Flushing Meadows i z rakietą w ręce na kortach Central Parku